MAPA

Polak Węgier dwa bratanki ...

MAPA



MAPA

 

Wyjazd na Węgry 2009.
Już po raz piąty młodzież szkół Gimnazjum w Goczałkowicach-Zdroju i Baross Gabor z Parasznyi spotkała się, by poznawać wzajemnie kulturę i doskonalić język angielski, w ramach partnerskiej wymiany młodzieży między współpracującymi gminami: węgierską Parasznya i polską Goczałkowice-Zdrój.
W dniach 7-10 maja 2009 udała się na Węgry grupa uzdolnionej młodzieży z naszego gimnazjum. Uczniowie wzięli przede wszystkim udział w obchodach śWIĘTA SZKOŁY, która nosi imię węgierskiego działacza i propagatora górnictwa w okolicach Miszkolca Baross Gabora. Na uroczystej akademii gimnazjalistki zaprezentowały się w sportowym układzie tanecznym, zaś uczniowie szkoły pokazali tańce narodowe z różnych kantonów w węgierskich strojach regionalnych. W godzinach popołudniowych rozegrano towarzyskie mecze w koszykówce dziewcząt i piłce nożnej chłopców, po których nastąpiła tradycyjna wymiana okolicznościowych pucharów. Sportowym emocjom towarzyszyły wspólne rozmowy w języku angielskim. Piątkową uroczystość zakończyła zabawa pod gołym niebem.
W sobotę gospodarze zaprosili nas do term w Miszkolcu. Przepiękny park, wijące się wody w skalnych tunelach i inne atrakcje tego kąpieliska wywarły na młodzieży duże wrażenie. Gościnność Węgrów przejawiła się także w przygotowaniu smacznych posiłków, w tym tradycyjnych dań węgierskich.
W niedzielę, w drodze powrotnej, gimnazjaliści mieli okazję zobaczyć największą krasową jaskinię na Węgrzech Baradlę, znajdującą się na terenie Parku Narodowego Aggtelek, która ze względu na wspaniałe formy krasowe znajduje się na liście światowego dziedzictwa przyrody UNESCO.
Wizyta na Węgrzech z pewnością zostanie na długo w pamięci jej uczestników.
Uczniowie Gimnazjum wraz z opiekunami dziękują Wójtowi Gminy Goczałkowice-Zdrój Panu Krzysztofowi Kanikowi za przygotowanie tego wyjazdu ze stroną węgierską i umożliwienie przeżycia niecodziennej przygody. Była to wspaniała nagroda za godne reprezentowanie Gimnazjum i Gminy w konkursach, olimpiadach i zawodach sportowych na różnych szczeblach.
                                                                           Dyrektor Beata Smolarek

Wyjazd na Węgry 2008.
24 kwietnia klasa 2b Gimnazjum w Goczałkowicach - Zdroju w ramach nagrody za zwycięstwo w konkursie europejskim wyjechała na wycieczkę do zaprzyjaźnionej szkoły w Parasznyi na Węgrzech. O godzinie dziewiątej z uśmiechami na twarzach, otwarci na przygodę, nowe miejsca i nowych ludzi, wsiedliśmy do autobusu wraz z opiekunami, dyrekcją i przedstawicielami gminy. Świecące słońce zapowiadało dobrą zabawę.
Podróż przebiegła bez zakłóceń między innymi dzięki udogodnieniom, jakich doświadczamy od czasu wstąpienia do strefy Schengen. Węgrzy przywitali nas smaczną kolacją, równie dobre i obfite były też posiłki w czasie całego naszego pobytu. Co roku polska grupa uczestniczy w tamtejszym święcie szkoły, który upływa w uroczystej atmosferze dopołudniowej akademii, towarzyskich rozgrywkach sportowych między grupami młodzieży z obu krajów i wieczornej zabawie na szkolnym boisku. Akademię rozpoczęło odśpiewanie hymnów narodowych Polski i Węgier. Wójtowie zaprzyjaźnionych gmin i dyrektorzy szkół wygłosili okolicznościowe przemówienia, w których miedzy innymi zapewnili się o woli kontynuowania współpracy i radości z kolejnego spotkania. Występy węgierskich uczniów miały charakter muzyczno-taneczny, dzięki czemu prezentacja przygotowana przez goczałkowicką młodzież świetnie wkomponowała się w klimat całej uroczystości. Klasa 2b zatańczyła popularną ostatnio na świecie "Papaya dance" Urszuli Dudziak i w języku angielskim przedstawiła siebie i naukę języków obcych w naszej szkole. Małą niespodzianką było też powiedzenie kilku zdań po węgiersku, których wychowawca nauczył uczniów w razie zagubienia się. Były to zdania o treści:
-Niestety nie mówię po węgiersku
-Szukam noclegu
-le się czuję
-Mam rozwolnienie?
Z tym występem wiąże się pewna zabawna anegdota. Otóż, przed śniadaniem wychowawczyni klasy Pani Szermańska w trosce o poprawną wymowę słów w obcym języku poprosiła panie kucharki o odczytanie nam tych zdań zapisanych na kartce. W trakcie tej czynności Węgierki rozszerzały oczy a na koniec z nielada przestrachem złapały za telefon i zadzwoniły do dyrektora, żeby przyjechał jak najszybciej, bo z grupą jest coś nie tak. Oczywiście widzieliśmy, że zostaliśmy źle zrozumiani ale w żaden sposób nie potrafiliśmy im wytłumaczyć, że nic się złego nie dzieje i że to był tylko problem językowy. Pan dyrektor pojawił się natychmiast i wyjaśnił to nieporozumienie.
Po akademii wyszliśmy do przyszkolnego ogrodu zasadzić polską brzozę przywiezioną z hodowli Państwa Kapiasów. Wójtowie złapali za łopaty pokazując, że takie narzędzie nie jest im obce. Sprawnie zasadzili drzewko i wymienili uściski dłoni w geście przyjaŸni. Następnie zgodnie z planem chłopcy rozegrali mecz piłki nożnej, w którym szczególnym poświęceniem odznaczył się nasz bramkarz Sebastian Hoder, a dziewczęta stoczyły mecz w koszykówkę,w który z kolei zaangażowała się wspomniana już wychowawczyni prezentując nowoczesny pięciotakt i rzut do kosza z telemarkiem.
Po obiedzie zostaliśmy zaproszeni do udziału w warsztatach w pracowni rzemiosła artystycznego. Posługując się najstarszym językiem świata czyli językiem migowym wykonaliśmy pod kierunkiem instruktorki tej pracowni szmaciane laleczki-kukiełki i filcowe kwiatki. W dłoniach niektórych dziewcząt, ale tylko niektórych, igła poruszała się lekko i zgrabnie, dla pozostałych była to chyba prawdziwa szkoła szycia.
Drugiego dnia Węgrzy zorganizowali nam wyjazd do term w Miszkolcu. Nasz goczałkowicki basen jest oczywiście fantastyczny ale nie zacytuję tu popularnego młodzieżowego określenia, które padło z ust uczniów, kiedy zobaczyli wijące się w skalnych tunelach wstęgi błękitnych wód, bajeczne jacuzzi pod gwiaŸdzistym niebem, wodne masaże tryskające z lwich paszczy i inne atrakcje tego kąpieliska. Wykąpani jak greccy bogowie zostaliśmy w Parsznyi ugoszczeni kolacją na świeżym powietrzu, której niepodważalną atrakcją były "węgierskie chipsy" krojone wcześniej własnoręcznie przez winowajców nocnego nieszczęścia (niech pozostanie naszš stłuczoną tajemnicą) i dziewczęta, które nie mogły znieść widoku partaczenia roboty przez swoich kolegów z klasy.
Tego dnia byliśmy również na wystawie lalek, które wchodzą w skład bogatej kolekcji pewnej mieszkanki gminy. Widok sali wypełnionej dużą ilością kolorowych laleczek (od maleńkich jak palec do metrowych egzemplarzy) wywołał rzewne wspomnienia wielu dziewcząt. Ostania noc upłynęła spokojnie, co było niewątpliwą zasługš Pana Szpejny, który zaplanował przed snem mecz w koszykówkę na szkolnej sali i sam dopilnował, aby wszyscy wzięli w nim udział i zaangażowali się bez reszty.
W drogę powrotną wyruszyliśmy w niedzielny poranek wyściskani serdecznie przez węgierskich przyjaciół. W planie mieliśmy jeszcze zwiedzanie jaskini Baradla w Parku Narodowym Aggtelek, największej na Węgrzech, znajdującej się na liście światowego dziedzictwa przyrody UNESCO.
Nasza wycieczka przebiegła bez zakłóceń i z pewnością pozostanie w naszych wspomnieniach na długo, jako wyraz wzajemnego zaangażowania w sprawę międzynarodowego dialogu. Polak - Węgier, dwa bratanki, przekonaliśmy się o tym na własne oczy.
Dziękujemy wójtowi Gminy Goczałkowice - Zdrój Panu Krzysztofowi Kanikowi za przygotowanie nam ze stroną węgierską tego wyjazdu. Mamy nadzieję, że naszą wdzięczność widać na twarzach uwiecznionych na zdjęciach.

Uczniowie IIb z opiekunami

Wyjazd na Węgry 2007.

Kiedy dowiedzieliśmy, że w konkursie zorganizowanym w ramach obchodu Dnia Europejskiego zajęliśmy 1 miejsce, wszystkich ogarnęła ogromna radość. Jedziemy na Węgry! Wszystkim wydawało się, że do dnia wyjazdu zostało jeszcze tyle czasu. Jednak rok oczekiwania szybko upłynął i tak 26 kwietnia klasa 2c wraz z wychowawcą p. Gabrielą Pająk, opiekunami p. Renatą Matuszczak i p. Maciejem Szpejną, panią dyrektor Beatą Smolarek oraz dyrektorem GOK p. Małgorzatą Paszek wyruszyła w podróż do Parasznyi na Węgrzech. Po ok. 8 godzinach jazdy autobusem dotarliśmy na miejsce. Zostaliśmy bardzo serdecznie powitani przez dyrektora tamtejszej szkoły oraz wójta gminy, a w szkolnej stołówce już czekała na nas kolacja.

Następnego dnia uczestniczyliśmy w obchodach Dnia Szkoły, na które składały się m.in. cześć oficjalna, czyli uroczyste powitanie i wspólne wysłuchanie hymnu każdego z państw oraz cześć artystyczna tj. występy dzieci i młodzieży, w które również mieliśmy swój wkład, prezentując krótką lekcje angielskiego. Po zakończonych uroczystościach odbyły się rozgrywki sportowe. Jako pierwsi prezentowali się nasi chłopcy rozgrywając mecz piłki nożnej. Całemu spotkaniu towarzyszyły wielkie emocje i gorący doping ze strony dziewczyn. Gdy mecz dobiegł końca rozdano wszystkim graczom nagrody i wymieniono się pucharami. Kolejnym etapem rywalizacji był mecz dziewczyn w koszykówkę. Tutaj nie zawiedli chłopcy, którzy swoim zagrzewaniem do walki pobili wszystkich kibiców drużyny przeciwnej. Rozgorzała wola konfrontacji zaowocowała jeszcze jednym meczem koszykówki, tym razem płci męskiej, w której brali również udział trenerzy obu zespołów, w naszym przypadku został nim p. Maciej Szpejna. Kiedy rozgrywki dobiegły końca, a emocje opadły, wszystkie drużyny ustawiły się do pamiątkowych zdjęć. Następnie zaproszono nas na obiad, na którym podano tradycyjne węgierskie dania. Pycha!

Po obiedzie wybraliśmy się na spacer krajoznawczy. Pomimo dość wysokiej temperatury przechadzka była przyjemna, na co na pewno wpłynęły śliczne widoki roztaczające się dookoła. Gdy wróciliśmy, część klasy poszła na festyn zorganizowany przy szkole, by trochę potańczyć, pobawić się, a przede wszystkim zawrzeć nowe znajomości. Pozostali bawili się wewnątrz szkoły, grając w najróżniejsze gry zespołowe lub rozgrywając na drugiej części sali sportowej niezliczone ilości meczy koszykówki z przedstawicielami gospodarzy. Główną atrakcją w sobotę był wyjazd na wody termalne w miejscowości Miszkolc-Topolca, gdzie spędziliśmy 3 godziny. Korytarze wydrążone w jaskiniach, w których znajduje się woda dają niesamowite wrażenie, szczególnie w grocie Burlang Furdo, gdzie neony i kolorowe światła tworzą wyjątkową atmosferę. Kolejną atrakcją tej miejscowości są przepyszne lody (zafundowane przez organizatorów), które zajadaliśmy w drodze do zamku Diosgyor. Po zrobieniu niewielkich zakupów w TESCO wróciliśmy do Parasznyi. Niedziela rozpoczęła się ostatnim wspólnym śniadaniem i po krótkim pożegnaniu, opuściliśmy Parasznye. Czekała nas jeszcze wizyta w Jaskini Baradla w Aggtelek. Godzinny spacer podziemnymi korytarzami dostarczył nam nowych wrażeń. Reszta podróży przebiegła spokojnie i po ok. 7 godzinach przywitaliśmy Goczałkowice.

"Uważam, że ta forma nagrody była bardzo trafna. Wycieczka bardzo mi się podobała. Cieszę się, że mogłem poznać rówieśników z zagranicy. Oby więcej takich pomysłów."

"Sądzę, że wycieczka na Węgry była najlepszą nagrodą, jaką mogliśmy dostać. Sam wyjazd był ekscytującym przeżyciem, a gdy dołożymy jeszcze to tego wszystkie atrakcje, które nas spotkały, było naprawdę świetnie. Wyjazd był bardzo udany, a pogoda jakby zamówiona specjalnie dla nas. My chcemy jeszcze raz..."

"Dla mnie to była najlepsza wycieczka w tym roku szkolnym. Nie zmarnowałam tam ani trochę czasu. Jeżeli miałabym taką możliwość pojechałabym tam jeszcze raz, ale na dłużej." "Było super, atmosfera jak w rodzinie, a poza tym bardzo przyjemnie i cool."

"To była najpiękniejsza wycieczka klasowa, bo umieliśmy się wszyscy zgrać. Czas miło nam upływał w towarzystwie nowo poznanych kolegów i koleżanek." "Jeszcze raz możemy jechać, jak ktoś nam zafunduj Jedzenie było pyszne i była miła atmosfera w szkole, widoki bardzo piękne- ogółem było super!"

Uczniowie klasy II C wraz z wychowawcą G.Pająk

 

 

 


WĘGRY 2006 (27-30.04)

Dnia 27 kwietnia o godzinie 1320 klasa IIIa Gimnazjum w Goczałkowicach-Zdroju wraz z opiekunami i Panią Dyrektor Beatą Smolarek wyjechała na zagraniczną wycieczkę do zaprzyjaźnionej gminy Parasznya. W czasie podróży panowała miła atmosfera, byliśmy bardzo rozśpiewani. Na miejsce dojechaliśmy około godziny 2100. Zostaliśmy ciepło przywitani przez Dyrektora szkoły Baross Gábor Parasznya i udaliśmy się na nocleg do klas.

Następnego dnia uczestniczyliśmy w obchodach święta tamtejszej szkoły. Po części oficjalnej mieliśmy okazję zobaczyć występy taneczne i programy artystyczne przygotowane przez młodzież. My zaprezentowaliśmy, w języku angielskim, scenkę dotyczącą naszego państwa. Po apelu rozegraliśmy mecze towarzyskie, otrzymaliśmy puchary. Wieczorem zostaliśmy zaproszeni na dyskotekę, w której chętnie wzięliśmy udział. Podsumowaniem festynu był pokaz fajerwerków.

Najatrakcyjniejszym dniem była sobota, kiedy to udaliśmy się do Miszkolca-Topolcy na baseny termalne w jaskini Burlang Furdo. Oglądaliśmy również ruiny zamku Diosgyor oraz jedliśmy pyszne lody zafundowane przez organizatorów. W drodze powrotnej wstąpiliśmy do hipermarketu Tesco, by zakupić pamiątki. Kiedy dotarliśmy do szkoły, zjedliśmy wyśmienitą kolację przygotowaną na grillu. Najsmutniejszym momentem było pożegnanie z przyjaciółmi z Węgier.

W niedzielę po śniadaniu o godzinie 800 wyruszyliśmy w drogę powrotną do Polski. Wybraliśmy trasę przez Zakopane, aby podziwiać piękne górskie krajobrazy. Około godziny 1700 dojechaliśmy do Goczałkowic.
Wycieczka była dla nas niesamowitym przeżyciem. Poznaliśmy wielu ciekawych ludzi, zobaczyliśmy dużo interesujących miejsc.

 

 

 

Uczniowie klasy IIIa wraz
z wychowawczynią .Moniką Mrzyk

Wyjazd na Węgry 2005.

                     A wszystko zaczęło się w czerwcu 2005 roku, kiedy klasa III a
z goczałkowicekiego gimnazjum wygrała organizowany w szkole konkurs europejski. Nagrodą w konkursie był wyjazd zwycięskiej klasy na wycieczkę do zaprzyjaźnionej     z naszą miejscowością szkoły w Parasznyi na Węgrzech. Parasznya to mała lecz bardzo malownicza miejscowość położona na północy kraju.

28 kwietnia 26 gimnazjalistów wraz z panią dyrektor B. Smolarek oraz opiekunami D. Kołacińską, D. Koczy i J. Kużdżał wyruszyło w długą, bo trwającą 10 godzin, podróż w nieznane. Wraz z uczniami na Węgry pojechała także delegacja Urzędu Gminy: wójt K. Kanik oraz kierownik GOK M. Paszek.

Spotkanie, obok szlifowania umiejętności komunikacji w języku angielskim, miało na celu integrację polskiej i węgierskiej młodzieży oraz wzajemne poznanie kultur obu krajów.

Gospodarze niezwykle gorąco powitali młodych Goczałkowiczan, którzy mogli zasmakować podczas uroczystej kolacji specjałów kuchni węgierskiej. Obok tradycyjnego gulaszu, na stołach znalazły się gołąbki z kiszonej kapusty czy mięso      z grilla przyprawione miejscowymi przyprawami.

W piątek 29 kwietnia w szkole podstawowej w Prasznyi odbywało się jej coroczne święto w którym wzięła udział również młodzież z naszego gimnazjum. Nasi uczniowie, zaprezentowali po angielsku węgierskim kolegom scenkę z życia swojej szkoły a następnie odtańczyli w galowych strojach nasz narodowy taniec Polonez.

Kolejnym punktem w programie obchodów święta węgierskiej szkoły były rozgrywki sportowe, w których rywalizowali chłopcy i dziewczęta z obu krajów. Gimnazjalistki rozegrały ze swoimi węgierskimi koleżankami mecz koszykówki, a chłopcy piłki nożnej. Obu tym pojedynkom towarzyszyły ogromne emocje i gorący dopping. Ostatecznie w koszykówce lepsze okazały się Węgierki, natomiast w piłce nożnej tryumfowali nasi chłopcy. Na koniec zawodów wszyscy ich uczestnicy zostali uhonorowani okazałymi pucharami oraz nagrodami.

W ten piątkowy wieczór na boisku szkolnym odbył się również festyn, w którym brali udział mieszkańcy Prasznyi. Impreza ta była wyśmienitą okazją do wspólnej zabawy oraz lepszego poznania się uczestników. Pod koniec festynu cała Prasznya rozjaśniała od blasku sztucznych ogni, które były główną atrakcją tego wieczoru. Przez 30 minut uczestnicy mogli podziwiać strzelające w górze fajerwerki.

Gimnazjaliści nie narzekali na brak wolego czasu, bo już następnego dnia, pojechali na basen termalny do jednej z najbardziej znanych na Węgrzech miejscowości uzdrowiskowych Miszkolca. Ciepła woda i bajecznie urządzony park wodny sprawiały, że niektórzy z uczestników poczuli się jak w raju ...

Ostatni wieczór na węgierskiej ziemi uwieńczony był wspólnym grillem oraz dyskoteką młodzieży.

"W ciągu tych kilku dni poznaliśmy bardzo wielu ciekawych ludzi, zapoznaliśmy się z węgierskimi zwyczajami, poznaliśmy choć trochę kulturę węgierską oraz mieliśmy okazję spróbować narodowych potraw" - mówią Dorota i Marta uczennice klasy III a. Michał i Kuba dodają: "Była to dla nas naprawdę pouczająca lekcja. Tak wiele nas dzieli, ale jeszcze więcej łączy"". Niech te słowa będą mottem tego wyjazdu i podkreślą jednocześnie jak wiele pożytku daje młodym ludziom konfrontacja z innymi, chociaż nie tak odległymi kulturami.

ARTYSCI ARTYSCI

ARTYSCI ARTYSCI

ARTYSCI